13 gru 2014

Barry Munday (2010)

Witam. Dziś opowiem o filmie "Barry Munday. Film wybrałam przede wszystkim ze względu na Patricka Wilsona, który gra tu główną rolę. Lubię tego aktora i tyle ;). Co sądzę o filmie?


Tytułowy Barry Munday jest facetem w średnim wieku, który bezskutecznie próbuje się z kimś związać. Nic w tym nie byłoby dziwnego, gdyby nie fakt, że Barry jest delikatnie mówiąc frajerem. Nie jest ani przystojny, ani błyskotliwy a jego próby podrywu są żałosne. Pewnego razu udało mu się umówić do kina z jedną dziewczyną. Jednak skończyło się to dla niego utratą jąder ;). Po prostu dziewczyna była dla niego o wiele za młoda. Od tego momentu, jego życie jakby się skończyło. Ma depresję z tego powodu. Nieoczekiwanie pewnego dnia dowiedział się, że będzie ojcem. Był w szoku, ponieważ zupełnie nie pamiętał tej kobiety. Kiedy się spotkali okazało się, że to typ "małej Mi", czyli wredna laska. Ginger jest na niego wściekła. Nie ma zamiaru się z nim wiązać. Barry ze względu na fakt, że nie ma możliwości na dziecko, postanawia przejść ciążę razem z nią a potem będzie jej pomagać przy dziecku. Nie jest z tego powodu zachwycona ale ostatecznie się zgadza.

Film sklasyfikowany jest jako komedia romantyczna ale to raczej podchodzi pod dramat. Barry jest taką ofiarą losu, która ma małe szanse u kobiet. Co gorsza ma się za jakiegoś playboya. Przez swą głupotę obrywa i to boleśnie. Niespodziewanie na swej drodze spotyka Ginger, taką samą ofiarę losu jak on. Tych dwoje raczej nie ma łatwo ale ostatecznie wszystko kończy się dobrze. Czy film mi się podobał? Tak. W skali 1-10 daję mu takę 7. Oczywiście Patrick Wilson świetnie wcielił się w postać ciapowatego Barrego. Polecam.

Na koniec oczywiście wrzucam trailer:


Widzieliście ten film? Jak Wam się podobał? Piszcie. Pozdrawiam :)

9 gru 2014

Co się przydarzyło tej małej dziewczynce? - Asa Lantz

Witam. W dzisiejszym poście opowiem krótko o książce "Co się przydarzyło tej małej dziewczynce".



Yi Young trafiła do Szwecji jako nastolatka. Miała nadzieję na lepsze życie. Plan był taki, że jedzie tam by móc się uczyć ale niestety szybko okazało się to kłamstwem. Wraz z innymi dziewczętami zostały niewolnicami. Teraz o Yi jest głośno z powodu jej dokumentu. Opowiada on o jej przeżyciach. Kobieta w końcu chce pokazać co jej się przydarzyło. Materiał miał być podzielony na trzy części. Jednak już pierwsza część wywołała szok. Niestety dochodzi też do tragedii. Do tego Yi ścigają jej dawni prześladowcy. Musi uciekać. Opiekę nad jej najbliższymi powierza znajomemu. Viggo nie wie co o tym myśleć. Do tego ma swoje problemy, właśnie został bez pracy, a jego partner się od niego oddala. Jednak godzi się na propozycje Yi. Nie wie, że właśnie został wplątany w niebezpieczną grę. Zaczyna śledztwo na własną rękę. W miarę jak w to wchodzi, dowiaduje się coraz więcej o przeszłości znajomej.

Miałam nadzieję, że książka będzie świetna ale taka nie jest. Momentami jest nawet męcząca, ponieważ szczególnie na początku trudno się w niej połapać. Pomysł na książkę fajny ale jest ona średnio opowiedziana. Nie zgadzam się ze stwierdzeniem, że jest to "Inteligentnie napisany thriller psychologiczny, pełen emocji i niezwykłego napięcia". Oczywiście są tu opisane okrutne rzeczy ale nie ma tu dla mnie żadnego napięcia. Ja jestem rozczarowana nią. Oceniam ją na 4,5 w skali 1-10. Ma ona 638 stron. Raczej jej nie polecam.

A Wy czytaliście tę książkę? Jakie macie zdanie na jej temat? Piszcie. Pozdrawiam :)

21 lis 2014

Lśnienie - The shining (1980)

Witam. Jak widzicie po tytule, opowiem dziś o jednym z najbardziej znanych filmów wszech czasów. Powiem Wam szczerze, że ja zobaczyłam go w całości dopiero teraz. Miałam plan, by najpierw przeczytać książkę, by móc w trakcie oglądania porównywać ją z filmem. Nie udało się. Powiem jeszcze, że widziałam kiedyś samą końcówkę ale zupełnie nie spodobał mi się ten film. Teraz widziałam całość i mogę powiedzieć co o nim sądzę.



Jack Torrance dostaje posadę "opiekuna"  hotelu Overloock. Miejsce to przez położenie jest zamknięte przez całą zimę. Mężczyzna przy rozmowie kwalifikacyjnej został poinformowany co przydarzyło się jego poprzednikowi. Mimo to, Jay zgadza się przyjąć to stanowisko. Ma nadzieję, że dzięki odosobnieniu będzie mógł skupić się na pisaniu książki. Zimę w hotelu ma spędzić wraz z żoną i synkiem. Danny - syn, ma dziwne wizje dotyczące tego miejsca. Początkowo dni mijały spokojnie, każdy miał swoje zajęcia. Jednak z upływem czasu coś złego zaczyna dziać się z Jackiem. Jest jakiś dziwny, chodzi apatyczny, o byle co się złości i w ogóle mało czasu spędza z najbliższymi (mimo są tam tylko w trójkę). Do tego Danny widuje dziwne rzeczy. Wendy martwi się o nim obu. Chce wyjechać ale mąż mówi, że to niemożliwe. Z dnia na dzień jest coraz gorzej. Jack zaczyna mieć halucynacje. Jego rodzina jest w niebezpieczeństwie...

Chyba każdy się ze mną zgodzi, że Jack Nicholson jest świetnym aktorem. Tutaj genialnie wcielił się w postać Jacka, który pod wpływem hotelu staje się psychopatą. Scena w której próbuje siekierą wedrzeć się do łazienki, gdzie ukryła się jego żona jest już kultowa i myślę, że nawet jeśli nie widzieliście filmu, to ją znacie. Historia przedstawiona w filmie początkowo jest całkiem normalna. Facet otrzymuje posadę na całą zimę. Praca ma być w sumie łatwa, trzeba tylko wszystkiego w hotelu doglądać. Utrudnieniem jest fakt, że kiedy spadnie śnieg są praktycznie odcięci od świata. Do tego są sami w hotelu. Myślę, że właśnie osamotnienie ma tutaj duży wpływ na Jacka. Miał nadzieję na napisanie książki ale nie ma weny. Niby coś tak pisze ale ostatecznie to są brednie. W hotelu w pewien sposób oddziałowuje na niego jakaś siła. Facet zmienia się nie do poznania. Jego żona nie wie co w niego wstąpiło. Jeśli już jesteśmy przy Wendy, to bardzo drażniła mnie ta postać. W ogóle "uroda" i gesty tej aktorki są dziwne i wkurzające. Nie wiem, czy tylko ja tak mam? Trzecią osobą zamieszkującą opuszczony hotel, to mały Danny. Chłopiec ma pewien dar, który jest dla niego koszmarem. Widzi rzeczy, które dorosłego by wystraszyły. Dziecko w pewnym momencie wpada w jakiś amok. Jak już pisałam we wstępie, film powstał na podstawie książki Kinga o tym samym tytule. Niestety nie powiem Wam czy to dobra ekranizacja, ponieważ książka jest dopiero przede mną. Ciężko dostać ją w mojej bibliotece, jest na nią długa lista chętnych. Jednak skoro jest to ekranizacja króla grozy, to wiadomo, że film ma swój chory charakter. Jednym on się podoba, innym nie. Ja od samego początku czułam taki dreszczyk emocji, co było bardzo fajne. Mnie film się bardzo podobał i żałuje, że dopiero teraz go obejrzałam. Moja ocena to mocna 8. Jeśli lubicie Kinga, to koniecznie powinniście go zobaczyć. Polecam

Na koniec jak zawsze trailer:


A Wy jakie macie zdanie na temat tego kultowego filmu? Piszcie. Pozdrawiam :)

11 lis 2014

Kilka godzin przed świtem - Dean Koontz

Witam. W dzisiejszym poście opowiem o książce "Kilka godzin przed świtem". Książkę kupiłam w Biedronce, w tej promocji weź 3, zapłać za 2. Powiem Wam, że traf był całkiem przypadkowy. Rzuciło mi się w oczy nazwisko a po przeczytaniu opisu, uznałam że może być ciekawa. Ja czytałam jedną książkę tego autora, nawet opisałam ją na blogu. Była to "Apokalipsa". Czytając opis, nie da się ukryć, że to ten sam pomysł. W obu przypadkach coś dziwnego dzieje się w nocy, a nasz bohater ma pewną misję do wypełnienia. "Apokalipsa" podobała mi się, więc miałam nadzieję, że w tym przypadku będzie tak samo.



Odd Thomas jest na pozór zwykłym, młodym mężczyzną. Jednak to co wyróżnia go z tłumu, to fakt że chłopak widzi rzeczy, które zwykli śmiertelnicy nie są w stanie widzieć. Ma wizje a do tego widzi duchy. Teraz Odd mieszka z emerytowanym aktorem w Kalifornii. Którejś nocy chłopak ma straszną wizję tego co przypuszcza może nastąpić. Widzi w niej też pewną dziewczynę, którą spotyka w rzeczywistości. Od tego momentu Odd jest w niezpieczeństwie. Na dodatek musi chronić siebie i ją. Ci, którzy chcą go zabić mają w tym cel, ponieważ on wie co może się stać.

Książka jest kiepska. Jak już pisałam, z opisu widziałam podobieństwa między nią a "Apokalipsą" ale to nie jest to samo. W "Apokalipsie" bohater musiał walczyć z dziwną, obcą siłą, która chce zawładnąć Ziemię. W tym przypadku chodzi o ludzi, którzy z niewiadomych przyczyn chcą dopuścić do ogromnej katastrofy i tak na prawdę niewiadomo po co. W ogóle w miarę jak się czyta tę książkę, to ma się wrażenie, że autor chyba nie miał pomysłu na nią. Ok, mamy bohatera, który jest bardzo niezwykły. Ma za zadanie uratować pewną dziewczynę ale nie wiemy po co. Czy ona jest kimś ważnym, czy odegra jakąś ważną rolę w jego planie. Z resztą większość czasu sam musi się zmagać z tą sytuacją. Nie wiem, może fakt, że nie czytałam wcześniejszych części z tym bohaterem wpływa na moją ocenę? Mnie się ta książka nie podobała. Da się ją oczywiście przeczytać ale nigdy do niej nie wrócę. Jeśli mam ją ocenić w skali 1-10, ja daję jej marną 3. Ma ona 400 stron. Nie polecam.

A Wy czytaliście "Kilka godzin przed świtem"? Jakie macie zdanie na jej temat? Piszcie, bo jestem bardzo ciekawa. Pozdrawiam :)

31 paź 2014

Halloween - propozycje filmowe cz.2

Witam Was w Halloween. Jak widzicie po tytule, dzisiaj znów zaproponuję Wam horrory. Jednak będą to klasyki, filmy które każdy zna, chociażby ze słyszenia. Nie będę się zbytnio rozpisywać o nich, po prostu wrzucę zwiastuny byście mogli zobaczyć kawałeczek każdego z nich. Kolejność, tak jak poprzednio jest przypadkowa.

1.Halloween (1978)
W święto Halloween do swego rodzinnego miasta wraca Michael Myers, który uciekł z zakładu psychiatrycznego i ma zamiar zabijać. Jest on jednym ze słynnych kinowych morderców.



2.Koszmar z ulicy Wiązów (1984)
Kto z Was nie zna Freddyego Kruegera? Ten facet ze spaloną twarzą terroryzuje grupkę nastolatków. Postać ta jest znana dzieciakom, ponieważ są nią straszone, kiedy są niegrzeczne. Każde z nich zna wyliczankę o nim.



3.Piątek 13-tego (1980)
Jeśli "Piątek 13-tego", to słynny Jason. Choć w pierwszej części raczej o nim tylko słyszymy. Dopiero w kolejnych częściach, gra on pierwsze skrzypce. Jezioro Cristal jest miejscem owianym już legendą. Doszło tam bowiem do bestialskiego morderstwa na dzieciakach. Wiele lat po tych zdarzeniach, pewien facet kupuje ten teren by znów mogły odbywać się tam obozy dla młodzieży. Jeszcze przed oficjalnym otwarciem przyjeżdżają tam młodzi ludzie, którzy będą tam opiekunami. Niestety okazuje się, że legenda jest wciąż żywa. Nasi mieszkańcy obozu będą musieć walczyć o życie.



4. Omen (1976)
Robert Thom w tajemnicy przed żoną adoptuje niemowlę, którego matka zmarła przy porodzie. Mężczyzna musi zrobić to w tajemnicy, bowiem ich dziecko zmarło zaraz po urodzeniu a on boi się o żonę. Kobieta niczego się nie domyśla. Jednak ich nowy syn nie jest zwykłym dzieckiem. Okazuje się, że Damien jest złem wcielonym. Film ma super klimat. Jestem zdania, że każdy kto lubi horrory, musi go zobaczyć.



5.Lśnienie (1980)
Jack wraz z rodziną jedzie do hotelu Overlock. Ma tam objąć stanowisko zarządcy na okres zimy. Hotel ma zły wpływ na naszego bohatera, który z dnia na dzień przeistacza się w psychopatę.


6. Laleczka Chucky (1988)
Zabawka, która miała bawić, zabija. Każdy zna Laleczkę Chucky,  którą nawiedziła dusza zmarłego kryminalisty. Jeszcze nie widziałam tego filmu w całości ale w bardzo niedługim czasie mam zamiar to nadrobić.


7.Dzieci kukurydzy (1984)
W małym miasteczku dzieciaki przejęły kontrolę. Nie ma w nim żadnych dorosłych, a nimi wszystkimi rządzi jeden z dzieciaków, który dostaje niby polecenia od jakiegoś boga. Pewnego dnia do miasteczka przyjeżdża para, która będzie musiała walczyć o życie by nie zostać złożonym w ofierze.



8.Teksańska masakra piłą mechaniczną (1974)
Powiem Wam, że nie oglądałam pierwszej wersji, tylko tą z 2003 roku, która jest bardzo dobra. Grupka znajomych zabiera po drodze autostopowicza. Jest dziwny, opowiada dziwne rzeczy a potem rani jednego z nich. Jednak to najmniejsze z ich zmartwień. Bowiem na ich drodze staje psychopatyczny pracownik rzeźni, który ma bardzo sadystyczne upodobania.




Jak widzicie, wszystkie zwiastuny są z pierwszych wersji horrorów. Mogłam wymienić jeszcze kilka filmów, ale myślę że te są najbardziej godne obejrzenia. Który z nich jest według Was najlepszy? Lub która z części/wersji jest najlepsza. Jakie filmy Wy byście dodali do tych klasycznych horrorów? Piszcie. Pozdrawiam :)

29 paź 2014

Halloween - propozycje filmowe

Witam. Jak wiecie, lubię horrory. Na blogu opisałam już jakieś 20/21 tego typu filmów. Zbliża się Halloween, więc wypadałoby w ten dzień obejrzeć choć jeden jakiś straszny film. W dzisiejszym poście przedstawię Wam 5 najbardziej godnych obejrzenia filmów z tych już opublikowanych. Kolejność jest przypadkowa :)

1. Obecność
Małżeństwo Warrenów, zajmujące się sprawami paranormalnymi, postanawia pomóc rodzinie Perronów. 7 osobowa rodzina po przeprowadzce do nowego domu zaczyna doświadczać dziwnych zjawisk. Z dnia na dzień jest coraz gorzej. Sprawa jest trudna. Już dawno żaden horror nie zrobił na mnie takiego wrażenia. Dla mnie jest genialny. Jak zapewniają twórcy, historia jest prawdziwa. Warrenowie są jak najbardziej postaciami prawdziwymi, Lorraine widziałam w kilku programach o zjawiskach paranormalnych. Polecam gorąco, film jest wart obejrzenia.

2. Mgła
Film powstał na podstawie opowiadania Stephena Kinga, o tym samym tytule. W pewnym małym miasteczku po okropnej burzy, która wyrządziła dużo szkód, nastała nieprzenikniona mgła. Bohaterem jest David Dryton. Wraz z synkiem i znienawidzonym sąsiadem jedzie na zakupy. Niestety wraz z innymi mieszkańcami zostaje uwięziony w sklepie. We mgle czają się bowiem stwory z nie tej Ziemi. Ludzie pod wpływem paniki przestają logicznie myśleć i stają się owcami, które bezmyślnie idą za baranem. Film może typowym horrorem nie jest ale ma fajny klimat. Na pewno wyróżnia się wśród tych propozycji. Ja lubię "Mgłę" i widziałam ten film już kilka razy. Polecam.

3. 1408
Kolejny film na podstawie opowiadania Kinga. Mike Enslin jest pisarzem, który jeździ po "nawiedzonych" miejscach a potem o tym pisze. Jest sceptykiem, w żadnym z odwiedzanych miejsc nie spotkało go nic paranormalnego. Pewnego dnia dostaje pocztówkę z pewnym hotelem. Na odwrocie widnieje ostrzeżenie, a może raczej wyzwanie, by nie wchodził do pokoju 1408. Oczywiście od razu zadzwonił do tego hotelu by zabukować sobie ten właśnie pokój. O dziwo, nie udało mu się. Jednak facet nie zamierzał rezygnować. Na miejscu, nie bez trudu ale udało się. Po wejściu do pokoju 1408 szybko przekonuje się, że miejsce to żyje własnym życiem. Film jest fajny. W tym przypadku, jak i w przypadku "Mgły" czytałam również opowiadanie. "1408" podoba mi się bardziej jako film. Opowiadanie jest takie jakieś nijakie i za szybko się kończy. Polecam film.

4. Kronika opętania
Podczas pewnego weekendu, Cloyde zabiera swoje córeczki na wyprzedaż garażową. Jedna z nich wybrała dla siebie starą szkatułkę. Od tamtego momentu, dziewczynka zaczyna się dziwnie zachowywać. Dostała bzika na punkcie tego przedmiotu. Kiedy zaczyna być źle, ojciec idzie po poradę do pewnego profesora. Okazuje się, że owa szkatułka ma swego lokatora. Film jest ciekawy. Nasz nawiedzony przedmiot mówi po polsku, co było dla mnie dużym zaskoczeniem. Według mnie jest wart obejrzenia.

5. Rytuał
Michael Kovak nie chcąc pracować w domu pogrzebowym ojca, wstępuje do seminarium. Po skończeniu studiów uznaje jednak, że nie ma w sobie aż tak dużej wiary by zostać duchownym. Został jednak namówiony by pojechać do Watykanu i uczęszczać na zajęcia dla przyszłych egzorcystów. Poznaje tam pewnego egzorcystę, który pokazuje mu na czym polega to zajęcie. Mimo tego wątpi. Jednak po jakimś czasie dostrzega wokół siebie dziwne rzeczy. Jeśli lubicie filmy o opętaniach, to polecam. Ma swój mroczny klimat. Do tego występuje tam Anthony Hopkins, który jest genialnym aktorem. Polecam.

To było 5 filmów, wybranych ze wszystkich horrorów omówionych na blogu. Każdy tytuł zawiera link do recenzji, więc jeśli coś Was zainteresowało, to zapraszam do klikania w nią. Byłam pewna, że uda mi się napisać więcej tego typu notek ale nie wyszło ;/. Może jutro bądź w Halloween pojawi się jeszcze jeden tego typu wpis. Jak już pisałam we wstępie, ja uwielbiam horrory, więc nie potrzebuje specjalnego święta by o nich pisać, na pewno pojawi się dużo takich recenzji (kilka z nich czeka już na publikację) ;)

Widzieliście te filmy? Jakie macie o nich zdanie? Który z wymienionych jest według Was najlepszy? Piszcie. Pozdrawiam :)



22 paź 2014

Rzecz o zbłąkanej duszy - Siergiej Sadow

Witam. W dzisiejszym poście opowiem o książce pt "Rzecz o zbłąkanej duszy". Jeśli jesteście ciekawi o czym ona jest to zapraszam do czytania :)

(Zdjęcie pochodzi z internetu).

Ezergil właśnie kończy rok szkolny i zaczyna wakacje. Jednak by zaliczyć rok, musi odbyć praktykę. Ma z tym problem, szczególnie, że został jeden dzień a on nie ma pojęcia gdzie się na nią zgłosić. Z pomocą przychodzi mu jego wujek Monterreyo. Tu muszę Wam powiedzieć, że nie są to ludzie. Chłopak jest diabłem a jego wuj, jakby nawróconym diabłem, który stał się aniołem. Z tego też powodu nie jest on zbyt mile widziany przez ojca chłopaka, który wstydzi się brata. Kiedy wuj zaproponował Ezergilowi by towarzyszył mu w wyprawie do ministerstwa kar, ten zgodził się bez wahania. I właśnie tam zobaczył na jednym z korytarzy zbłąkaną duszę. Powiedział o tym krewnemu, który wpadł na pomysł by chłopak pomógł zdecydować się tej duszy czy chce iść do piekła czy nieba. I tak właśnie zaczęły się jego problemy. Niestety kiedy powiedział swojemu wychowawcy, gdzie załatwił sobie praktykę, ten uznał że nie należy mu się to. Niestety wychowawca po prostu go nienawidzi. Chłopak jest bardzo inteligenty, sprytny a na dodatek jest jednym z najlepszych uczniów w szkole. W klasie ma wroga, który jest pupilkiem nauczyciela. I właśnie kiedy dowiedział się, gdzie Ezergil będzie na praktyce poszedł do dyrektora ze skargą. Chłopak podsłuchał tę rozmowę i tak dowiedział się o zakładzie między diabłami. Teraz musi zrobić wszystko co w jego mocy, by wygrać. Szybko zdał sobie sprawę, że to będzie bardzo ciężka praca, musi bowiem lecieć na Ziemię, by poznać syna owej duszy i mu "pomóc". Na miejscu okazuje się, że wujaszek załatwił mu pomoc w postaci anielicy Alony. Jednak dziewczyna takim znów aniołkiem nie jest, potrafi pokazać różki, co podoba się chłopakowi. Oboje mają te same zadanie. Po krótkim czasie, uznali że muszą wpółpracować by zaliczyli to zadanie. Ustalili plan, który nie zawsze idzie po ich myśli.

Książka ta, tak jak w kilku przypadkach, sama mnie wybrała. Szkoda tylko, że nie wzięłam od razu dwóch części. Skusiła mnie ta oładka. Po przeczytania opisu, uznałam że muszę ją przeczytać. Rzadko sięgam po fantastykę ale powiem Wam, że książka bardzo mi się spodobała. Przygody diabła Ezergila i anielicy Alony są ciekawe. Oboje mają pomóc lub zaszkodzić Aloszy, synowi tytułowej zbłąkanej duszy. Kobieta nie chce iść w żadną stronę, dopóki nie będzie wiedzieć co z jej synem. A chłopak nie ma lekko. Został sam z ojcem pijakiem, który się nad nim znęca. Podczas czytania możemy dowiedzieć się, że nawet diabeł miał problemy z patrzeniem na cierpienie dziecka. Nie powiedziałam Wam ale akcja na Ziemi, dzieje się w Rosji. Nie wiem jak Wam ale mnie właśnie takie zachowania, czyli pijaństwo, kłamstwa, przemoc, kradzieże itd, kojarzą mi się z tym patologicznym państwem. Nasza para, ma trudne zadanie do wykonania ale razem dają radę. Jakby samo zadanie nie było trudne, to jeszcze mają na karku kolegę diabła, który ma przeszkodzić mu, by nie zaliczył praktyki. Ezergil jest mózgiem całego planu. Umie bardzo dużo, ponieważ jest pilnym uczniem, czego nie można powiedzieć o aniele. Na dodatek diabeł jest bardziej "grzeczny i ułożony" od swej nowej koleżanki. Książka jest taka przewrotna i właśnie dlatego jest taka ciekawa. A co najlepsze między tymi dwoma, rodzi się coś na kształt uczuć, co bardzo nie podoba się Ezergilowi.  Na pewno przeczytam drugą część. Ja polecam tę książkę, bo jest fajna. Oceniam ją na 8,5 na 10. Ma ona 399 stron. Jeszcze raz polecam :)

A Wy czytaliście "Rzecz o zbłąkanej duszy"? Jak Wam się ona podobała? Piszcie. A zmieniając remat, już od soboty na moim blogu pojawiać się będą Halloweenowe wpisy. Mam nadzieję, że przypadną Wam do gustu. Pozdrawiam :)

14 paź 2014

Cmętarz zwieżąt - Stephen King

Witam. Jak widzicie po tytule, opowiem dziś o książce Kinga "Cmętarz zwieżąt". Książkę tą widziałam kilka razy na półce w bibliotece, raz nawet miałam ją w ręku ale ostatecznie nigdy jej nie wzięłam. Jednak jak widzicie, skusiłam się ;). Jak mi się spodobała?



Bohaterem książki jest Luis Creed. Wraz z żoną i dwójką dzieci wprowadzają się do domu w Ludlow. Luis ma objąć posadę lekarza na miejscowym uniwersytecie. Mężczyzna szybko zaprzyjaźnia się z sąsiadem z naprzeciwka, Judem Crandallem. Starszy Pan już pierwszego dnia ostrzega córkę Luisa by nie wybierała się sama na cmętarz zwierząt, do którego wiedzie droga za ich domem. Obiecał, że kiedyś sam jej to pokaże. I jak powiedział, tak zrobił. Cała piątka poszła zobaczyć to miejsce. Najbardziej odbiło się to na żonie Luisa, która boi się śmierci. Jud powiedział Luisowi, że jest to miejsce niezwykłe. Nasz bohater szybko się o tym przekona. Pewnego dnia, kiedy żona i dzieci poleciały w odwiedziny do rodziny, ktoś potrącił ich kota. Znalazł go Jud. Luis był załamany, ponieważ mimo swej niechęci do tego zwierzaka, wiedział że córka kocha go nad życie. Nie wiedział jak jej ma to powiedzieć, uznał że najlepiej skłamać, że kot po prostu gdzieś uciekł. Wtedy sąsiad przychodzi z pomocą. Jednak do ostatniej minuty nie chce powiedzieć na czym ma ona polegać. Mężczyźni nocą wyruszyli na cmętarz zwierząt - jak przypuszczał Luis. Jednak oni poszli dalej, Jud ostrzegał go że ma niczego się nie bać i mimo wszystko iść dalej, obojętnie co zobaczy i usłyszy. I tak po długiej drodze znaleźli się na drugim cmętarzu. Starszy Pan kazał zakopać kota w tym miejscu. Kiedy Luis to zrobił, ruszyli w drogę powrotną. Kiedy już się żegnali, Jud kazał mu zapomnieć o tym wszystkim i pod żadnym pozorem nie mówić o tym nikomu. Luis nie miał pojęcia o co w tym wszystkim chodzi. Jednak wszystko wyjaśnia się rano. Mężczyzna jest w szoku...

Wiecie jak to mówią, Kinga się kocha albo nienawidzi. Ja ekspertem nie jestem. To jest moja 7 pozycja tego autora i powiem Wam, że bardzo mi się ta książka podobała. Ma klimat, czuć w niej taki dreszczyk emocji. Historia jest oczywiście jak to u Kinga bardzo pokręcona. Mamy rodzinę, która ma nadzieję znaleźć spokój i szczęście w nowym domu. Wszystko idzie dobrze, do momentu. Dziwny incydent na uczelni, sprawa z kotem a potem tragedia rodzinna, sprawia że Luis żałuje że przyjął tę pracę. W pewnym momencie nasz bohater wręcz traci rozum. Jest tak zrozpaczony, że nie myśli logicznie i podejmuje bardzo złą decyzję. Dużo winy ma tutaj jego sąsiad, który pokazał mu moc pewnego cmętarza mimo, że wiedział że to złe miejsce. Co najciekawsze, miejsce to wpływa na nich, są jakby opętani. King w tej książce pokazuje nam jak ludzie radzą sobie ze śmiercią. Wiadomo, że najbardziej boli nas strata najbliższych. Daje nam też do myślenia, czy mając taką wiedzę jaką miał Luis, my postąpilibyśmy tak samo wiedząc, że robimy źle. Książka zapada w pamięć. Na pewno jest warta przeczytania, więc polecam Wam ją gorąco. Ja oceniam ją na 8 w skali 1-10.

A Wy czytaliście tę książkę? Jakie macie zdanie na jej temat? Piszcie :)

8 paź 2014

Człowiek nietoperz - Jo Nesbo

Witam. Nie wiem czy wiecie, jestem fanką Pana Nesbo. Mam już prawie całą serię (kiedy cieszyłam się, że mam je wszystkie okazało się, że wyszła jeszcze jedna...) z Harrym Holem w roli głównej i bardzo ją lubię. Chciałam już dawno zacząć pokazywać książki ale chciałam pokazywać je po kolei. Nie wiem czy wiecie, ale w kiedy ja kupowałam pierwszą książkę Nesbo, dwie pierwsze części nie były w ogóle dostępne w Polsce. Ale dosyć gadania, zapraszam Was do recenzji.



Harry Hole leci do Australii, by tam jako ekspert z Norwegii pomóc w śledztwie. Zabitą była młoda Norweżka. Dziewczyna pracowała jako barmanka w jednym z lokali. Przez to miejsce codziennie przewija się mnóstwo ludzi, więc znalezienie zabójcy będzie bardzo trudne. Podczas jednego ze spotkań całej grupy dochodzeniowej odkryto, że na terenie ich kraju zdarzyło się kilka podobnych morderstw. Podejrzanym numer jeden jest facet, z którym spotykała się zabita. Jest znany policji, ponieważ handluje narkotykami. Oczywiście podczas rozmowy chłopak wszystkiego się wyparł i przekonuje, że on nie ma z tym nic wspólnego. Śledztwo w pewnym momencie, staje w ślepym punkcie. Harry nie wie jak blisko jest rozwiązania tej zagadki.

Harry jest pierwszy raz w Australii, nie zna tego kraju, więc oczywiście został mu przydzielony policjant, który nie tylko jest partnerem w pracy ale też pokazuje mu miasto. Kensington jest rdzennym mieszkańcem Australii, czyli Aborygenem. Jest to osoba bardzo towarzyska i skora do pomocy. Poznajemy nie tylko jego samego ale także jego nieco dziwacznych znajomych. Co najciekawsze, właśnie Ci znajomi jakby próbują pokierować Harrego na właściwy tor w związku ze sprawą. Jednak Harry nie od razu to dostrzega.

W tej pierwszej części poznajemy też samego Harrego. Harry jak to w każdej dalszej części, poznaje pewną kobietę. Tutaj poznaje pewną Szwedkę. Im stają się sobie bliżsi, tym wiemy np dlaczego Harry woli samotne życie. Jest przystojnym mężczyzną, który podoba się kobietom. Jednak pewne zdarzenie z przeszłości sprawiło, że nasz bohater woli przelotne romanse od normalnego związku. Jak to bywa, przez niego Birgitta znalazła się w niebezpieczeństwie. Jak wiecie (lub jeszcze nie), Harry jest trzeźwym alkoholikiem. Niestety w Sydney ma chwilę załamania. Na szczęście w porę się opamiętał.

Jak już pisałam we wstępie, ja lubię książki z Harrym Holem. Ta pierwsza część podobała mi się. Muszę przyznać, że nie jest aż taka genialna, jak niektóre późniejsze ale nie żałuję, że ją mam. Harry leci na drugi koniec świata by pomóc w znalezieniu zabójcy swej rodaczki. Dostaje partnera, który początkowo działa mu na nerwy przez ciągłe gadanie. Poznaje piękną Szwedkę. Jest pomocny w śledztwie, choć jak to na Harrego przystało, sporo też nabroił. Zabójca jest na wyciągnięcie ręki ale Harry dostrzega to o wiele za późno. Książka podzielona jest na trzy części. Okładka jak zawsze ładna, nawiązująca do tytułu. Ma 341 stron. Ja oceniam ją na 8/10 punktów. Polecam, szczególnie jeśli lubicie skandynawskie kryminały. Za jakiś czas pojawi się recenzja kolejnej części przygód Harrego. Myślę też, że napiszę zbiorczą recenzję o całej serii ale to nie nastąpi prędko (w końcu trochę tego jest a poza tym muszę dokupić jeszcze ostatnią część).

Czytaliście "Człowieka nietoperza"? Jakie macie zdanie na temat tej książki? Piszcie. Pozdrawiam :)

2 paź 2014

Zapisane w kościach - Simon Beckett

Witam Was po kolejnej długiej przerwie. Nie będę się po raz kolejny usprawiedliwiać dlaczego mnie nie było. Już wracam. Jak widzicie po tytule, opowiem dziś o książce "Zapisane w kościach". Jest to druga w kolejności część przygód doktora Davida Huntera. Jeśli jesteście ciekawi, z czym tym razem musiał się zmagać nasz bohater to zapraszam.



W drodze na lotnisko nasz bohater dostaje telefon z policji. Został poproszony o to, by zajął się sprawą tajemniczych zwłok, znalezionych na pewnej wyspie. Nie bardzo mu to odpowiadało, ponieważ właśnie miał wrócić do Londynu, po skończonej sprawie. Jednak mimo wszystko zgodził się. Miał nadzieję, że jego przyjaciółka Jenny zrozumie. Szczególnie, że policja nie mogła tam nikogo wysłać z powodu katastrofy w której zginęło wielu ludzi. Wraz z dwoma policjantami popłynęli do Runy. Emerytowany policjant Andrew Brody znalazł spalone ciało w opuszczonej chacie. Z jego punktu widzenia było to bardzo dziwne, ponieważ zwłoki były częściowo spalone a część jednej ręki i obu nóg były nie naruszone. Drugą tajemniczą sprawą był fakt, że chata była cała. Czemu zabójca nie spalił po prostu wszystkiego? Hunter od razu miał pewne podejrzenia co do tej zbrodni ale wolał być ostrożny w osądach. Wolałby mieć całą ekipę dochodzeniową, ale na to nie miał co liczyć. Do tego zaczął szaleć sztorm. David spotkał na swej drodze wiele przeszkód, od braku odpowiednich warunków, potem niesprawnej ręki, pożaru, po niechęć mieszkańców kończąc. Sprawa staje się coraz bardziej niebezpieczna, ginie kilku ludzi. Wiadomo, że to ktoś z mieszkańców. Żeby tego było mało, warunki pogodowe są tak tragiczne, że stracili łączność ze światem zewnętrznym. Zakończenie jest zaskakujące.

Książki Simona Becketta mają fajny klimat. Jest mrocznie i ponuro i właśnie za to je lubię. Do tego w każdej części, już myślisz, że wiesz kto zabija a okazuje się, że mordercą jest osoba o której w ogóle byś nie pomyślał. Jak wskazuje tytuł w tej części dowiemy się co można wyczytać z naszych kości po śmierci. Po raz kolejny David Hunter trafia na kompletnie odludzie, na wyspę Runa. Akcja książki dzieje się po 1,5 roku od wydarzeń z części pierwszej. Ma tam zbadać ciało znalezione przypadkowo w opuszczonej chacie. Niestety później dojdą do niego jeszcze dwa inne ciała. Sprawa jest trudna, tak jak w poprzedniej części mamy tu małą społeczność, która krzywo patrzy na obcych. Wiadomo, że to ktoś z mieszkańców choć oni nie przyjmują tego początkowo do wiadomości. Morderca oprócz zabijania, wyrządził też sporo szkód materialnych. Hunter, który już raz znalazł się w podobnych okolicznościach jest bardzo ostrożny. Niestety wplątuje się w tą sprawę i prawie przez to ginie. Tak jak w "Chemii śmierci" zaufał niewłaściwej osobie. Książka jak najbardziej wciąga, przez co dobrze się ją czytało. Ja jak najbardziej polecam. Książka ma 331 stron. Oceniam ją na 10. Jeszcze raz polecam :)

Czytaliście tę książkę? Jak Wam się podobała? Piszcie. Pozdrawiam :)

17 sie 2014

Kobieta na skraju dojrzałości - Young adult (2011)

Witam Was po długiej przerwie. Ostatnio jestem zapracowana, więc jakoś nie miałam weny do pisania notek na tym blogu. Teraz powoli wracam. Jest niedziela, więc opowiem o filmie, który widziałam jakiś czas temu. Jak widzicie będzie to "Kobieta na skraju dojrzałości". Jeśli jesteście ciekawi o czym on jest, to zapraszam do dalszej części ;p



Mavis jest rozwiedzioną kobietą przed 40tką. Jej życie nie jest najszczęśliwsze. Jej seria książek dla nastolatek właśnie zostaje wstrzymana, sypia z byle kim, popija a jej hobby to oglądanie głupot w tv. Pewnego razu przeglądając pocztę znajduje wiadomość od byłego chłopaka z czasów szkolnych. Informuje ją o narodzinach córki. Wpada na szalony pomysł. Jedzie do rodzinnego miasteczka, którego nienawidzi i postanawia odzyskać starą miłość. Kiedy jest na miejscu nagrywa się na sekretarkę Buddyego. Wieczorem wybrała się do baru na drinka. Kiedy miała już wchodzić do środka, mężczyzna zadzwonił. Chciała go namówić by wpadł ale ostatecznie umówili się na drugi dzień. W barze przygląda jej się intensywnie pewien facet. Okazuje się, że to Matt, chłopak z którym chodziła do szkoły. Spędzili wieczór razem, upijając się. Mavis zdradza Mattowi po co przyjechała. On mówi jej wprost, że to głupie ale kobieta go nie słucha. Kolejnego dnia by zrobić na byłym ukochanym wrażenie nieźle się odstawiła. Podczas spotkania wspominają stare czasy. On z przyczyn oczywistych, opowiada jej o córeczce i żonie. Niestety Buddy nie mógł długo zostać, ponieważ musiał zmienić żonę przy dziecku. Wieczorem znów umawia się z Mattem. Mówi mu, że Buddy jest nieszczęśliwy, co jest nieprawdą. Kolejnego dnia, znów ma się spotkać z byłym ale tym razem jest zaproszona do niego do domu. Mavis zna Beth, żonę Buddyego. Podczas rozmowy nie ukrywa, że podrywa faceta ale jego żona się tym zbytnio nie przejmuje. Wieczorem idą razem na koncert (Beth gra w zespole mamusiek). Podczas jednej piosenki nasza bohaterka traci humor. Po koncercie ma odwieźć Buddyego do domu. Jest zadowolona z tej chwili samotności ale nie trwała ona długo. Jest zła i odreagowała smutki w alkoholu. Oczywiście towarzyszył jej Matt. Kolejnego dnia dostaje zaproszenie na nadanie imienia jego córki. Kobieta ma zamiar powiedzieć mu co wymyśliła. Niestety kiedy już to zrobiła, Buddy się wkurzył i wyprosił ją z przyjęcia. Potem pokłóciła się z jego żoną. Podczas afery jaką zrobiła, wyjawiła pewien sekret. Pyta się faceta po co ją zaprosił ale to co usłyszała wstrząsnęło nią. Jak przez kilka ostatnich dni, poszła wyżalić się do Mattiego.

Film jest smutny. Mamy tu bohaterkę, która mimo lat ciągle wspomina młodzieńcze czasy. Ma nadzieję, że jeśli odzyska starego chłopaka, to w końcu wszystko będzie dobrze. Jest pewna, że Buddy jest nieszczęśliwy z żoną i dzieckiem na głowie. Nie dopuszcza do siebie myśli, że nie uda jej się go odzyskać. Mavis wszystkie niepowodzenia topi a alkoholu. Jej kompanem w piciu jest Matt, którego spotkała przypadkiem. Co najdziwniejsze, mimo że w szkole w ogóle ona go nie zauważała, to teraz się zaprzyjaźnili. Facet radzi jej by dała sobie spokój z Buddym, bo to w nie ma sensu ale ona go nie słucha. Niestety przejechała się i to boleśnie. Wyszła na wariatkę. A ona chciała w końcu być szczęśliwa, niestety ale nic nie jest już jak dawniej. Charlize Theron świetnie wcieliła się w postać Mavis. O Patricku Wilsonie powiem tylko to,  że po prostu go uwielbiam. Mimo tego, film jest dla mnie średnio ciekawy. Nie podpasował mi do końca. Jak go oceniam? W skali 1-10, ja daję mu 4. Nie jest to zły film ale nie powalił mnie na kolana. Z tego też powodu nie napiszę czy polecam go, czy nie. Sami oceńcie czy macie ochotę go obejrzeć.

Trailer:


Widzieliście ten film? Jakie macie zdanie na jego temat? Piszcie. Pozdrawiam :)

28 lip 2014

Apokalipsa - Dean Koontz

Witam. Dziś opowiem o książce "Apokalipsa". Co o niej sądzę?



Molly cierpi na bezsenność. Pewnej nocy nagle zerwała się ulewa. Trochę ją to zdziwiło, ponieważ w Kalifornii gdzie mieszka, o tej porze roku rzadko pada deszcz. Kiedy zeszła na dół zauważyła, że mimo późnej pory za oknem było dosyć widno. Nie wiedziała skąd to światło pochodzi. Siedząc w kuchni zauważyła ruch na werandzie. To co zobaczyła, trochę ją zszokowało. Mimo niebezpeczeństwa, zrobiła coś co ją samą zdziwiło. Co najlepsze nic złego się jej nie stało. "Goście" na werandzie jakby szukali w niej wsparcia i bezpieczeństwa. Zauważyła też, że to nie jest zwykły deszcz. Szczególnie, że miał bardzo specyficzny zapach, przez który kobieta czuła się brudna. Po jakimś czasie Molly usłyszała krzyk męża. Krzyczał przez sen, z którego ciężko go było wybudzić. Kiedy już to się udało, Neil opowiedział jej coś nieprawdopodobnego. Po jakimś czasie coś złego zaczyna się dziać. Małżeństwo postanawia uciec do miasta. Od tej pory będą świadkami dziwnych rzeczy. Coś złego bowiem czai się w deszczu...

Powiem szczerze, że ja rzadko czytam tego typu książki. Mimo to "Apokalipsę" chciałam przeczytać od dawna. Notka z tyłu zaciekawiła mnie, choć jak mówię, rzadko po coś takiego sięgam. Ukazana jest w niej próba zawładnięcia Ziemii przez obcą siłę. Dziwny deszcz od razu wydał się naszej bohaterce podejrzany. Jak wiemy, kiedy coś złego ma się wydarzyć, to pierwsze wyczuwają to zwierzęta i w tym przypadku było tak samo. Ale zaskakujący jest fakt jest taki, że to Molly jest osobą w której widzą bezpieczeństwo. Jest to dziwne dla innych a także niej samej. Kobieta ma nad nimi władze. Z resztą od początku mamy wrażenie, że kobieta została wybrana do jakiejś misji. Książka jest ciekawa i wciągająca. Mimo wszystko po jej przeczytaniu, jest pewien niedosyt. Autor nie wyjaśnił nam powodu zaatakowania Ziemi. Nie wiemy też dlaczego grupka ludzi została jakby naznaczona i ocalona. Nie chcę więcej pisać, ponieważ napisałabym za dużo, co często mi się zdarza ;p. Jeśli lubicie takie post-apokaliptyczne książki to polecam. Mnie się ta książka podobała i chcę poznać więcej dzieł tego autora. książka ma 352 strony. Moja ocena to 7/10. Polecam :)

A Wy czytaliście "Apokalipsę"? Jakie macie zdanie na jej temat? A może polecilibyście mi coś z twórczości Pana Koontza. Piszcie. Pozdrawiam :)

26 lip 2014

American Summer (2011)

Witam. Jest sobota, więc czas na recenzję filmu. Zastanawiałam się co dać, jak wiecie zazwyczaj są to horrory ale dziś postawiłam na komedię. Jest to film, który podpięty jest pod serię American Pie. Zapraszam :)


Alex jest kujonem, który po wakacjach zaczyna studia na Harvardzie. Przez wakacje ma odbyć staż u pewnego senatora, jednak przez aferę stało się to niemożliwe. Chłopak wpada na pomysł by pojechać do Los Angeles do kuzyna Rogera, który znany jest w rodzinie jako ten, który odniósł sukces. Szybko wychodzi na jaw, że facet jest kłamcą. Nie jest bogaczem, tylko czyścicielem basenów. Alex jest wściekły. Jakby tego było mało, w kamienicy gdzie mieszkają właśnie trwa dezynsekcja i muszą się gdzieś wynieść na ten czas. Roger wpada na ryzykowny pomysł. Wprowadzają się do domu faceta, u którego pracują. Wraz z nimi wprowadza się też Laura, sąsiadka Rogera która jest prostytutką. Młody jest tym faktem zszokowany, zwłaszcza że dziewczyna wpadła mu w oko. Przez nieuwagę usłyszała rozmowę kuzynów i potem chłopak musiał ją przepraszać. Wieczorem, przy kolacji Roger wpada na pomysł jak Alex może zdobyć kasę na studia. Wpada na szalony pomysł, by zarabiać na "zawodzie" ich koleżanki. Alex nie chce o tym nawet słyszeć ale w końcu się zgadza. I tak to się zaczęło. Młody ma głowę do biznesu, więc idzie im świetnie. Niestety pewnego dnia, wszystko wychodzi na jaw. Szef Rogera zabiera im całą kasę ale w zamian nie zgłosi tego na policję. Do tego Alex stracił stypendium. Najciekawsze jest to, że wcale się tym nie przejął i chce zrezygnować ze studiów. Roger i Laura są źli na niego. Młody chce wyjechać do domu ale w końcu tego nie robi i na dodatek ma pomysł jak wznowić biznes. Chcą urządzić imprezę dla klientów. Początkowo wszystko szło po ich myśli, dopóki jego rodzice się na niej nie zjawili. Kuzyni muszą zrobić wszystko by nie dowiedzieli się jak ich syn zarabiał na studia. Jak  nie trudno się domyślić, nie wypaliło. Jednak koniec końców, cała historia kończy się bardzo dobrze dla całej trójki.

"American Summer" to kolejna typowa amerykańska komedia, która nie wszystkim przypadnie do gustu. Ja, jak wiecie lubię "American Pie" i tym podobne filmy, więc mnie się podobała. Historia Alexa, który by zarobić na studia stał się alfonsem jest śmieszna. Jak dla mnie ten film, to typowa propozycja na nudny wieczór. Jak go oceniam? W skali 1-10, ja daję mu 7. Momentami można się pośmiać. Czy ją polecam? Jeśli lubicie takie komedie, to tak ;p

Trailer:



Widzieliście ten film? Jakie macie zdanie na jego temat? Piszcie, pozdrawiam :)

21 lip 2014

Bridget Jones. Szalejąc za facetem - Helen Fielding

Witam. W dzisiejszym poście opowiem o książce, którą musiałam mieć. Jak widzicie po tytule jest to trzecia część przygód mojej ulubionej Bridget Jones. Autorka bardzo długo zwlekała z opisaniem dalszych losów naszej bohaterki. Obawiałam się trochę tego, że będzie to takie wymuszone i zrobione na odwal się właśnie ze względu na czas jaki oddziela je od siebie. Nie wiedziałam czego się spodziewać. W końcu udało mi się zdobyć książkę w promocji, więc dorzuciłam ją do zamówienia. Jakie są moje wrażenia po trzeciej części mojej ulubionej Bridget Jones?


Bridget ma 50 lat. Przez tragiczny wypadek została wdową z dwójką małych dzieci. Po 5 latach od śmierci Marka przyjaciele namawiają ją by znalazła partnera. Oczywiście ona nie chce nawet o tym myśleć ale ostatecznie przyznaje im racje, że jest samotna. Na cel idzie internet i tweeter. Początkowo nie dzieje się tam nic. Mimo, że ją to troszkę dobija, to Bridget ma co robić. Właśnie omawia zekranizowanie jej wersji pewnego dzieła. Do tego ma córkę w przedszkolu i syna w szkole podstawowej. Codzienna wyprawa do szkoły jest tragedią. Znamy naszą Bridget i wiemy, że zawsze się wszędzie spóźnia. Niestety nie wrosła z tego ;p. W szkole musi się zmagać z nielubianym nauczycielem i bandą perfekcyjnych mamusiek. Brakuje jej Marka, który by to wszystko ogarniał. Pewnego dnia po pijaku wypisywała głupoty na tweeterze i od tego momentu zaczęła rozmawiać z jednym użytkownikiem. Mimo obaw przyjęła propozycje spotkania. Facet był przystojny i sporo od niej młodszy. Jednak nie bardzo mu to przeszkadzało, przynajmniej na początku. Bridget odżyła i była szczęśliwa. Ale jak to u niej bywa, po jakimś czasie bańka pęka i przychodzi rozczarowanie. Wtedy o dziwo zbliżyła się do osoby, która ją wkurzała. Wszystko znów kończy się dobrze.

Ja uwielbiam Bridget Jones, dwie wcześniejsze części znam na pamięć, mimo to czytam je przynajmniej po dwa razy do roku, za każdym razem chichrając się. Po prostu lubię w niej to, że jest taka prawdziwa. W trzeciej części za dużo się nie zmieniła. Co prawda żyje na wysokim poziomie i niczego prócz Marka jej nie brakuje ale z charakteru się nie zmieniła. Cały czas jest roztrzepana, niezorganizowana i zachowuje się niepoważnie, mimo że ma już swoje lata. Nadal kocha swoje poradniki i stara się czerpać z nich porady odnośnie randkowania i miłości. Co się zmieniło, to to że jest matką. Co prawda 50 latka z małymi dziećmi to gruba przesada ale przecież nie ja pisałam tę książkę. Oczywiście nie jest perfekcyjną matką, choć się stara. Czasem mamy wrażenie, że gdyby nie pomoc do dzieci, to niczego by nie ogarnęła przez swoje roztrzepanie. Do tego nie rozumiem tego przymusu by być koniecznie aktywna na portalach randkowych, tweeterze i innych tego typu portalach. To właśnie jej przyjaciele wmawiają jej, że tylko tam można kogoś poznać i koniecznie musi tam być. Nie wiem czy ludzie w średnim wieku mają takie parcie na internet? Do tego Bridget znów ma problemy z wagą. Sporo jest rzeczy, które są dziwne. Powiem szczerze, że mimo tego że książka podobała mi się, to jest lekkie rozczarowanie. Mam wrażenie, że autorka czuła presję i to czuć. Książka jest trochę wymuszona. Oczywiście są momenty w których się śmiałam ale to już nie jest to samo. Wyraźnie czuć różnicę. Pod pewnymi aspektami, które już wymieniłam, książka jest ciut śmieszna (ale nie żałosna). Nie podoba mi się też jej format cegły. Książka ma bowiem 584 strony ale napisana jest wołami. Najbardziej dobija mnie to, że poprzednie części też odnowili w dwóch wersjach i można sobie sprawić całą serię, która jest dosyć droga (co dla niektórych może jest plus). Podsumowując mój wywód, mimo wszystko książka mi się podobała, choć to nie jest to samo. Poprzednie części mają u mnie 10 a tej daję takie nie mocne 8. Jeśli kochacie Bridget jak ja, to wydaje mi się, że powinniście mieć tę książkę. Szkoda tylko, że tyle lat Pani Fielding zwlekała z jej napisaniem, ponieważ straciła ona swój charakter. Na tym już kończę.

Czytaliście (powinnam napisać czytałyście ;p) nową Bridget? Jakie macie zdanie na temat tej książki? Zgadzacie się ze mną czy nie? Piszcie bo jestem bardzo ciekawa Waszych opinii. Pozdrawiam :)

16 lip 2014

Gruba - Natalia Rogińska

Witam. W dzisiejszym poście typowo lekka, babska książka. Jak widzicie po tytule, będzie to "Gruba". Zapraszam do czytania :)

(Zdjęcie pochodzi z internetu)

Magda jest młodą kobietą. Ma duże poczucie humoru, można się z nią pośmiać i w ogóle jest miła i sympatyczna. Jest też bardzo dobra w swojej pracy, jest bowiem grafikiem komputerowym. Magda ma jednak dużą wadę - ma ogromną nadwagę. Przez to nie ma powodzenie u płci przeciwnej, jest wykorzystywana w pracy, wyśmiewana, obgadywana przez sąsiadki i ma nie najlepsze kontakty z matką. Co dziwne, ona sama nie robi z tego aż takiego problemu. Wie, że jest gruba, więc dodatkowe kilogramy nie robią już na niej takiego wrażenia. Jej babcia nie widzi w tym problemu i to głównie dzięki niej dziewczyna osiągnęła taką wagę. Jej matka od najmłodszych lat jej to wypomina. Zawsze robiła jej z tego powodu przykrości, twierdząc że robi jej wstyd przez to. Teraz wymyśliła, że zgłosi je do programu, gdzie matka i córka razem przechodzą całkowitą metamorfozę. Magda ani myśli brać w tym udziału ale ostatecznie pod presją matki (bardzo brzydką presją), godzi się na to szaleństwo. W tym samym czasie nasza bohaterka wpada na boskiego faceta (a dokładnie to on wpada na nią). Tamtego dnia coś się w niej zmieniło. Dziewczyna nie może przestać o nim myśleć, a dokładniej obrzydliwie fantazjować. Wtedy też postanowiła się zmienić. Kiedy już zrzuciła parę kilo wszyscy to zauważyli, przez co Magda nabrała pewności siebie. Wtedy znów na horyzoncie pojawił się on. Pamiętał ją. Poszli na kawę i od tamtego czasu zaczęli się ze sobą umawiać. Niestety okazało się, to nie ten jedyny.

Książkę chciałam już od jakiegoś czasu przeczytać. Nie zawiodłam się. Jest bardzo fajna. Ja nie przepadam za takimi babskimi czytadłami ale jeśli już po takie sięgam to liczę na komedię, ponieważ takie lubię najbardziej. Naszą bohaterkę jest młoda dziewczyna, której jedyną wadą jest nadwaga. Wiecie ja też w tamtym roku zrzuciłam kilka kilo nadwagi i wiem jak to jest się czuć z tego powodu źle. Dlatego też dziwi mnie postawa Magdy, która uznała że skoro jest gruba to najnormalniej w świecie tak powinno być. Nie widzi w tym nic złego i nie przejmuje się że waży coraz więcej. Kocha jeść i nie zamierza się ograniczać. Kiedy czytałam te momenty, to aż kręciłam głową z nie dowierzaniem. Były chwile, że miałam ochotę nią potrząsnąć by się obudziła i zrobiła coś z sobą. Wkurzała mnie też wredna matka. Baba zamiast wspierać swoje dziecko, od małego tylko ją dobijała. Magda nigdy nie miała dobrego kontaktu z matką. Kiedy tylko się kłócą, ta patrzy by ją obrazić i poniżyć. Na dodatek nigdy jej nie przytulała. Kiedy coś złego się działo, wypominała ją że robi JEJ wstyd. O sobie ma mniemanie perfekcyjnej, pomimo że jest nałogowa palaczką a jej ukochanym zajęciem jest oglądanie tv i obgadywanie innych. Magda zawsze za to miała wsparcie w babci. To ona zastępowała jej matkę, pocieszała, chwaliła i nagradzała łakociami. Myślę, że to dzięki niej Magda jest taka poukładana. Mimo iż nie jest lżejsza i nie ma faceta, jest zadowolona ze swego życia. Właśnie w tym poukładanym życiu pewnego dnia namieszał jej pewien facet. Dał jej kopa do działania i chęć zmienienia siebie. Mimo, że nie ułożyło im się, to dzięki niemu dziewczyna stała się pewna siebie. Podoba mi się w książce to, że jest taka pozytywna. Pokazuje, że jak się chce to można osiągnąć wszystko. Polubiłam postać Magdy, pomimo tego że momentami mnie wkurzała na maxa. Miejscami śmiałam się w głos. Bardzo mi się ta książka podoba i z chęcią zobaczyłabym ją w swojej biblioteczce. Czyta się ją szybko, ja przeczytałam ją na dwa razy. Oceniam ją na 8/8,5. Jeśli lubicie lekkie, śmieszne babskie lektury to gorąco polecam.

Czytałyście "Grubą"? Co o niej sądzicie? Piszcie. Pozdrawiam :)

13 lip 2014

Ostatni dom po lewej - The last house on the left (2009)

Witam po krótkiej przerwie. Byłam 8 dni nad morzem i dlatego nie ukazywały się notki. Już wracam i  jak widzicie po tytule, opowiem dziś o filmie "Ostatni dom po lewej". Czy mi się podobał? Zapraszam do czytania.



Film rozpoczyna się od sceny przewożenia skazanego przez dwóch policjantów. Po chwili zostaje on odbity przez znajomych. Potem widzimy, że główna bohaterka Maria jedzie wraz z rodzicami do ich domku nad jeziorem położonego na odludziu. Dosyć szybko jedzie na spotkanie z koleżanką. Dziewczyny poznają w sklepie Justina, bardzo dziwnego chłopaka. Za pewną przysługę ten miał poczęstować ich dragami. Maria nie jest zachwycona ale też idzie z nimi do jego pokoju. Świetną zabawę przerywa jego ojciec z dziewczyną i jednym facetem. Są to ci sami ludzie co na początku. Facet jest zły na syna że jest taki nieodpowiedzialny. Dziewczyny wpadają w tarapaty. Ponieważ są poszukiwani a one ich widziały to muszą jechać z nimi. Maria próbuje uciec w trakcie jazdy przez co wywołała wypadek. Nic jej z tego nie wyszło. Uciekinierzy są bardzo brutalni i chorzy psychicznie. Krug, ojciec Justina każe mu zgwałcić dziewczyny ale ten nie chce. Koleżanka Marii zostaje od razu zabita a ją samą gwałci ojciec. Po wszystkim dziewczyna ucieka do wody ale zostaje postrzelona. Cała czwórka idzie do domku nad jeziorem, niby zadzwonić. Rodzice Mari proponują im nocleg, nie wiedząc kogo wpuścili od dach. Chłopak gdy widzi zdjęcie dziewczyny jest przerażony. Zostawia jej łańcuszek na stole. W ten sposób chce im wszystko wyjawić. Potem ktoś puka im do okna i o dziwo jest to ich córka, która jest ledwo żywa. Matka dziewczyny wszystkiego się domyśla. Chcą stamtąd uciec ale nie mogą znaleźć kluczyków do łodzi. Zaczyna się walka o ich życie, dosłownie.

Film bardzo średni. Da się go obejrzeć do końca ale szału nie ma. Do tego historia przedstawiona w filmie jest taka jak w wielu produkcjach. Co mnie bardzo wkurzyło to scena gwałtu na Marii. Nie wiem czemu reżyser tak się na niej skupił. Można sobie ją dokładnie obejrzeć, co jest chore. Dla mnie było to zupełnie niepotrzebne i źle świadczy o autorze scenariusza. Gdy czytałam opinie na temat filmu wiele osób było oburzonych. Bardzo dużo facetów krytykowało tę scenę i podczas seansu po prostu wychodzili z kina. Film jest brutalny i jest bardzo dużo krwawych momentów. W sumie cała końcówka taka jest. Dla jednych może być to plus, dla innych minus. Mnie to aż tak nie raziło. Kończąc moją recenzję, ja daję mu 3 w skali 1-10. Raczej nie polecam. Ja na pewno nigdy więcej go nie obejrzę.

Na koniec trailer filmu:

Widzieliście go? Jakie macie zdanie na jego temat? Piszcie. Pozdrawiam :)

30 cze 2014

Czarownica - Anna Klejzerowicz

Witam. Dziś opowiem o książce. Będzie to "Czarownica". Może to głupio zabrzmi ale książka trochę sama mnie wybrała ;). Szukając czegoś w bibliotece, zauważyłam że z najwyższej półki "wpatruje" się we mnie mała dziewczynka. Sięgnęłam po nią i wróciła ze mną do domu. Czy mi się spodobała?

(zdjęcie pochodzi z internetu)

Michał jest mieszczuchem, który znalazł swoje miejsce na ziemi na wsi. Początkowo miała to być działka na letnie wypady ale szybko stała się domem właściwym. Znalazł tam też żonę Adę. Kobieta od razu wpadła mu w oko ale nie było łatwo przebić się przez jej opór. Przez tragiczną przeszłość, kobieta bała się z kimś związać. Do tego ma niezły charakterek. Jednak Michał też jej się spodobał i wraz z gromadką zwierzaków stworzyli rodzinę. Pewnego dnia trafia do ich domu osierocona dziewczynka, córka sąsiadki. Małgosia jest zamknięta w sobie i przez to nie mówi. Michałowi żal było tego przerażonego dziecka, które będzie musiało zamieszkać w domu dziecka. Po jakimś czasie pomyślał, że może zabierze ją do siebie, choć na czas wakacji. Ada jest przeciwna temu by mała z nimi zamieszkała. Nie chce jej robić złudnej nadziei. Jednak kobieta z czasem polubiła Małgosię. Małżeństwo myśli o adopcji. Wtedy na horyzoncie pojawiają się kłopoty.

Nie często sięgam po takie książki, pomimo tego nie żałuję że ją przeczytałam. Jest to bardzo fajna książka. Historia, którą przedstawia nam autorka jest dosyć niezwykła ale nie jakaś z kosmosu. Michał, który kupił kawałek ziemi na wsi by mieć gdzie spędzać lato nie myślał, że tak pokocha to miejsce. Dosyć szybko zamieszkał tam na stałe. Spotkał tam i zakochał się w pewnej zołzie. Do tych dwójki i gromady zwierzaków dołącza chwilowo mała dziewczynka. We wsi mieszkała bowiem młoda pijaczka, która w ogóle nie zajmowała się dzieckiem. Wolała wódkę i spanie z kim popadnie, niż wzięcie się w garść. Mała była wszystkim znana. Dziecko wszędzie chodziło samo, a na dodatek nie mówiło. Michał nie mógł na to patrzeć. Któregoś dnia kobieta zmarła. Po kilku trudnościach mała, mimo niechęci Ady, zamieszkała chwilowo u nich. Była to bardzo specyficzna dziewczynka. Oglądając wiadomości i słysząc jakie okropności zdarzają się dzieciom człowiek łapie się za głowę. Tutaj mamy na szczęście szczęśliwe zakończenie. Książka jest mimo wszystko pełna ciepła. Jak już pisałam, rzadko czytam tego typu literaturę ale jest to miła odskocznia od kryminałów. Nie żałuję czasu z nią spędzonego. Polecam bo jest warta przeczytania. Moja ocena to 8/10. Nie pamiętam ile ma stron ale nie jest zbyt obszerna. Jeszcze raz polecam.

Czytaliście? Jak Wam się podobała? Piszcie. Pozdrawiam :)

22 cze 2014

Przypadek 39 - Case 39 (2009)

Witam. W dzisiejszym poście opowiem o filmie "Przypadek 39". Do obejrzenia jak zawsze zachęcił mnie ciekawy plakat. Do tego chciałam zobaczyć jak Renee Zellweger poradzi sobie w tym typie filmu. Bez dłuższych wstępów, zapraszam do dalszego czytania.



Emily Jenkins pracuje w opiece społecznej. Kobieta jest pracoholiczką, niemającą czasu na związki. Mimo nawału prac, podejmuje się kolejnej sprawy. Chodzi o dziewczynkę, która ma problemy w domu. Podczas wizyty w jej domu widać, że dziecko jest wystraszone i ewidentnie źle się dzieje w tej rodzinie. Przy kolejnym spotkaniu, kiedy Lillith została sama zwierzyła się Emily, że rodzice jej nie lubią. Jest przekonana, że chcą jej zrobić krzywdę. Kobieta daje jej swój numer telefonu, mówiąc że w razie zagrożenia może do niej zadzwonić. Dosyć szybko z niego skorzystała. Emily wraz z zaprzyjaźnionym policjantem jedzie na pomoc. Zastali tam szokującą scenę. Po tym Lillith trafia do ośrodka opiekuńczego. Emily ją tam odwiedza. Mała ma nadzieję, że kiedyś z nią zamieszka. O dziwo, pomimo wszystko, udaje się naszej bohaterce stworzyć dla niej przejściowy dom. Początki były bardzo dobre ale nie trwało to długo. Po jakimś czasie bowiem bliskim kobiety zaczyna dziać się krzywda. Szukając przyczyny, idzie na rozmowę do rodziców Lillith, którzy zostali umieszczeni w zakładzie psychiatrycznym. Dowiaduje się tam dziwnych rzeczy, które ją bardzo niepokoją. Od tamtej pory nic nie jest takie jak było. Co gorsza z dnia na dzień jest coraz gorzej...

Film jest ciekawy i wciągający. Temat może wydawać się oklepany, ponieważ mamy bardzo dużo horrorów w których ludzie przygarniają dzieci, które potem stają się ich największymi koszmarami. Nie ma tu zawrotnej akcji, w której z przyspieszonym biciem serca obserwujemy jak nasz bohater próbuje uciec przed agresorem. Nie ma przesadnych efektów specjalnych, ani przerażających stworów. Nie jest to w ogóle straszny horror ale ma coś fajnego w sobie. Obserwujemy jak Emily jest bezradna wobec sytuacji, w jaką sama się wpakowała. Mnie film się podobał, choć wolałabym coś strasznego. Przyzwyczaiłam się już, że większość horrorów nie potrafi zastraszyć widza, mimo że właśnie to powinny robić. Fajnie było oglądać Renee Zellweger w czymś poważnym. Ja już kiedyś wspominałam na blogu, że uwielbiam Bridget Jones i głównie ta rola mi się z nią kojarzy. Pani Zellweger w tym filmie bardzo fajnie zbudowała tę rolę. Podsumowując, jest to ciekawy film, który mi się podobał. Fajnie, że nie jest on naszpikowany głupimi efektami specjalnymi. Oceniam go na 8, w skali 1-10. Mogę go Wam polecić.

Trailer:


Widzieliście "Przypadek 39"? Jakie macie zdanie na jego temat? Piszcie. Pozdrawiam :)

20 cze 2014

Zabójczy szept - Whisper (2007)

Witam. W dzisiejszym poście opowiem o horrorze. Jak widzicie po tytule będzie to "Zabójczy szept". Do jego obejrzenia zachęcił mnie przede wszystkim plakat. To dziecko skutecznie przyciąga wzrok, do tego intrygujący tytuł. O czym opowiada? Zapraszam do czytania.



Max właśnie wyszedł z więzienia. Chce zacząć życie od nowa. Ma plany na legalny biznes, jednak przez jego przeszłość nie może dostać kredytu. Wtedy decyduje się na propozycję kumpla by wziąć udział w porwaniu. Plan jest taki by się przebrał i porwał dzieciaka z przyjęcia. Udało się. W porwaniu biorą udział cztery osoby. Wywożą go na odludzie do pewnego kompleksu wypoczynkowego. Porwanie zlecił im tajemniczy facet. Grupka myślała, że będzie miło i łatwo ale niestety tak nie było. David jest bowiem bardzo szczególnych dzieckiem. Mimo, że ma nad sobą czwórkę dorosłych, to on panuje nad nimi. Porywacze sami stają się ofiarami...

Pierwsze skojarzenie po jego obejrzeniu? Twórcy starali się zrobić nowego "Omena". Czy im się to udało? Dla mnie nie. "Omen" to klasyka horroru, której nic nie dorówna. W "Zabójczym szepcie" mamy małego chłopca, któremu można by współczuć ale niepotrzebnie. David to zło wcielone. Jego porywacze dosyć szybko sobie to uświadamiają. Mały potrafi wykorzystać każdy przejaw słabości na swoją korzyść. Najbardziej doświadczyła tego Roxanne, która od początku była przeciwna temu porwaniu. Najbardziej zaskakujący był fakt, kim jest tajemniczy zleceniodawca. Tego się myślę nikt nie spodziewał. Film jest dobry. Mimo, iż nie przebił "Omena", to i tak mi się podobał. Na pewno nie jest to straszny horror, ponieważ na prawdę nie ma się w nim czego bać. Bardziej zaskakuje niż wywołuje strach. Mimo tego wszystkiego bardzo przyjemnie mi się go oglądało. Pod koniec filmu uświadomiłam sobie, że ja już go chyba kiedyś widziałam. Jak go oceniam? W standardowej skali 1-10, dla mnie film zasługuje na 7. Czy go polecam? Tak, moim zdaniem jest wart obejrzenia.

Trailer


Widzieliście "Zabójczy szept"? Jeśli tak, to napiszcie co o nim sądzicie. A może znacie film o podobnej tematyce wart zobaczenia? Piszcie. Pozdrawiam :)

18 cze 2014

26 lat minęło... + TAG :)

Witam. Dziś, czyli 18 czerwca kończę 26 lat. Mimo, że bliżej niż dalej mi do trzydziestki to nie czuję się absolutnie staro. Z resztą nie mam powodu. Mimo mojego wieku, nie raz wołają ode mnie dowód, więc źle nie jest ;p. Z okazji mojego święta chciałabym byście dowiedzieli się co nieco o mnie. W tym poście będziecie mogli przeczytać 50 przypadkowych faktów na mój temat. Wiem, że TAG ten był powiedzmy modny w tamtym roku, miałam zamiar go wrzucić wtedy ale nie wyszło. Myślałam, że będę pierwsza i się nie udało ;p Bez zbędnego pisania, zaczynamy.

Zacznę od tego, że mam na imię Justyna :)

50 przypadkowych faktów o mnie:

1. Uwielbiam komentować wszystko co oglądam. Jestem świadoma tego, że czasem ciężko oglądać ze mną tv, szczególnie jak coś mnie tam wkurza ;) Komentuje też podczas czytania książek, zwłaszcza gdy mnie coś zadziwi lub wyjątkowo wkurzy ;p

2. Uwielbiam programy telewizyjne. Dla mnie tak do godz 19 mogłyby być w tv tylko programy ;p. Nie mam ulubionego rodzaju np. przyrodnicze czy historyczne, gdy mnie coś zaciekawi to po prostu to oglądam. Przykładowo lubię Łowcy Duchów, Na miejscu zbrodni, Seryjni mordercy, Tabu, Ice Road Trucker,  Ekipa z NJ, Ekipa z NC, Perfekcyjna Pani Domu, programy o ufo, o śnie, o wojnie, o holokauście - jest tego masa. Osobiście wolę te zagraniczne niż nasze, które są najczęściej marną kopią ale polskie edycje też oglądam. Po prostu kocham programy ;)

3.  Od zawsze słuchałam i nadal słucham mocnej muzyki. Ogólnie jestem wyczulona na badziew - jakieś disco polo, country, kiepski pop, itp. Oczywiście oprócz mocnej muzyki słucham też inne jej rodzaje ale ją po prostu uwielbiam.

4. Uwielbiam książki i zawsze coś czytam. Nieważne czy książkę już czytałam raz czy trzy razy albo mam ją po raz pierwszy w ręku. Nie czytam natomiast na siłę. Mogę przeczytać kilka kartek i odłożyć ją na później lub czytać z 150 stron na raz. Zazwyczaj czytam wieczorem w łóżku, co najczęściej kończy się tym, że po prostu zasypiam na książce.

5. Jestem osobą bardzo nieufną.

6. Jestem też osobą bardzo pamiętliwą. Mogę wybaczyć większość rzeczy ale nigdy ich nie zapomnę.

7. Uwielbiam piercing i tatuaże. Co prawda nie mam jeszcze żadnego tatuażu ale kilka dziurek w "ciele" posiadam. Mam w lewym uchu 5 a w lewym 2. Planuje jeszcze przynajmniej jeden kolczyk.

8. Jestem osobą niezorganizowaną. Zazwyczaj odkładam wszystko na ostatnią chwilę a później jestem na siebie zła z tego powodu.

9. Jestem spóźnialska, choć w tej chwili jest o niebo lepiej niż kiedyś. Co dziwne do pracy chyba tylko 2 razy w życiu się spóźniłam i to z jakieś 5 min ;)

10. Nie lubię, gdy ktoś mi rządzi. Jestem zdania, że ja nic nie muszę!

11. Moim największym marzeniem jest zwiedzenie Finlandii, potem Norwegii i reszty Skandynawii oraz Czarnobyla.

12. Mam dosyć ciężki charakter. Lubię jak jest po mojemu, lubię mieć rację (nawet jak nie mam), jestem uparta i nienawidzę przepraszać (i rzadko to robię ;p). Czasem trudno ze mną wytrzymać ;)

13. Szybko się wkurzam, szczególnie gdy mi coś nie wychodzi. Wystarczy chwila i jestem wściekła jak osa. Lepiej wtedy zostawić mnie w spokoju bo jestem dosyć wredna i potrafię dogryźć. Drażni mnie np. gdy ktoś w coś ciągle stuka, puka, słucha w kółko wkurzającej piosenki, mruczy sobie itd. 

14. Jestem mistrzynią w gubieniu różnych rzeczy (np. gumki do włosów, zakładki do książki). Mam coś w ręku, położę powiedzmy na biurku, odwrócę się i już tego nie ma. Nie wiem jak ja to robię, magia ;)

15. Nie lubię niezapowiedzianych wizyt. 

16. Kompletnie nie mam ręki do kwiatów. Nawet udało mi się zmarnować bambusa. Nigdy nie pamiętam o podlewaniu. W tamtym roku, gdy były takie upały po 4 dniach przypomniało mi się, że trzeba to zrobić -  na szczęście przeżyły ;)

17. Jestem osobą, która woli założyć, że coś mi nie wyjdzie i miło się zaskoczyć.

18. Gdy gdzieś jadę to mam taką manie, że sprawdzam co trochę czy mam wszystko w torebce. Z 50 razy sprawdzę czy mi nie zginął portfel, aparat czy klucze. Nie umiem się tego pozbyć i zdaję sobie sprawę, że jest to ciut nienormalne.

19. Mam słomiany zapał. Interesuje się różnymi rzeczami ale wszystko po jakimś czasie może mi się znudzić. Na przykład robię biżuterię od dawna. Robiłam ją non-stop przez jakieś dwa lata, porzuciłam to hobby na rok.

20. Nienawidzę wszelkiego typu robactwa a szczególnie pająków. Jak dla mnie mogłyby to nie istnieć. 

21. Mam tendencję do podłapywania głupich piosenek. Np. taki kmiot jak "ona tańczy dla mnie", wystarczy że ktoś ją sobie nuci lub usłyszę gdzieś fragment i koniec. Potrafi mnie to męczyć godzinami ;/.

22. Nie lubię gadać przez telefon, wolę smsy. 

23. Nie lubię ciemności. Nie czuję się dobrze w ciemnym pomieszczeniu. Nigdy w życiu nie poszłabym po ciemku do lasu. 

24. Uwielbiam obserwować burze. Jakoś mnie zawsze ciągnie do okna, by patrzeć na pioruny. 

25. Lubię oglądać mecze piłki nożnej i walki typu MMa. Im jest agresywniej tym lepiej.

26. Od zawsze chciałam grać na gitarze elektrycznej, która jest moim ulubionym instrumentem. Była chwila, że marzyłam też o basie i nawet miałam go trochę w domu ale nie zdążyłam niczego się nauczyć ;p

27. Uwielbiam horrory.

28. Nigdy nie przejdę obojętnie obok witryn księgarni. Zawsze wypatruje ciekawych książek. Gdy już idę tam na zakupy, czuję się jak dziecko w sklepie ze słodyczami.

29. Nienawidzę, gdy ktoś bawi się moimi włosami. Nie lubię jak ktoś mi je dotyka, przeczesuje ręką, głaszcze - taka osoba może od razu oberwać. 

30. Gram w World of Warcraft. 

31. Nigdy w życiu nie zjem tatara. Nie mam pojęcia jak ludzie mogą to lubić, ohyda. 

32. Jestem osobą, która niezbyt czuję się w obcym towarzystwie. Zazwyczaj siedzę z boku i rzadko się odzywam. 

33. Jestem osobą zamkniętą w sobie. Raczej nie użalam się komuś ze swoich problemów. 

34. Wzruszam się na filmach, programach i koncertach. Bardzo się tego wstydzę i staram się nie okazywać takich emocji publicznie. Jest to dla mnie dosyć krępujące.

35. Nie lubię jeść w miejscach publicznych. Nie wiem czemu ale mam wrażenie jakby każdy na mnie patrzył.

36. W szkole nienawidziłam w-fu, bardzo często nie ćwiczyłam a w liceum zdarzało mi się z niego zwiewać. Teraz uwielbiam ćwiczyć, może maniakiem nie jestem ale lubię się porządnie spocić. 

37. Kiedy jest mi źle zawsze słucham w kółko piosenkę Paktofoniki "Jestem Bogiem". Zawsze pomaga.

38. Jestem zmarzluchem.

39. Wszystko zapisuję na kartkach i karteczkach. Niestety później jest tego tak dużo, że nie umiem tego ogarnąć. Staram się z tego wyleczyć ale jest ciężko.

40. Nienawidzę czesać włosów ;)

41. Fakt jak najbardziej adekwatny do dzisiejszego dnia. Nie lubię jak śpiewają mi "100 lat". Nie wiem czemu. Wolę zwykłe życzenia od śpiewania. Nie wiem, czy są ludzie którzy mają podobnie, czy tylko ja jestem taka dziwna ;p

42. Nie lubię osób, które obnoszą się z kasą i uważają siebie za bogów. 

43. Mam jak ja to mówię, "zboczenie zawodowe". Gdy jestem np. w sklepie zdarza mi się obserwować paznokcie innych kobiet. Najbardziej zastanawia mnie jak można chodzić z poobdzieranymi paznokciami, takimi że połowę lakieru już nie ma. Też mi się zdarzy wyjść z lekko przetartymi końcówkami ale jeśli już mam duże widoczne ubytki to według mnie lepiej wyjść z gołymi paznokciami. Na pewno taka osoba nie umknie mojej uwadze. Nie myślcie broń boże, że ja tak chodzę i obserwuję ludzi od góry do dołu, tak nie jest. Jednak te paznokcie jakoś tak często same są mi podtykane "pod nos" ;p. 

44. W dzieciństwie lubiłam robić zastrzyki moim misiom. Miałam prawdziwą strzykawkę i każdy miś musiał przez to przejść chociaż raz dziennie. Co dziwne sama nienawidzę zastrzyków a o pobieraniu krwi wolę nie myśleć.

45. Odnośnie poprzedniego faktu -  mdleje na widok krwi, okropnych ran i nawet jak słucham o tego typu rzeczach. Co najgorsze, zdarza mi się to poza domem, w domu jakoś sobie z tym radzę Pobieranie krwi to dla mnie katorga.

46. Nie czuję się pewnie i bezpiecznie na głębokiej wodzie, nie umiem też pływać. Jest to spowodowane tym, że w dzieciństwie prawie się utopiłam. Idąc po płyciźnie wpadłam do dołka w piachu, w ostatniej chwili mnie wyciągnięto z wody

47. Nienawidzę sylwestra. No po prostu jakoś nie trawię tego dnia. Mam wrażenie, jakby ludzie narzucają na Ciebie to że masz w ten dzień szaleć do upadłego. Co jak co, ale ja nie mam szczęścia do tego dnia, zazwyczaj ten dzień źle się dla mnie kończy. Najchętniej przespałabym go i tyle.

48. Roboty wywołują u mnie lęk, co jest w sumie dość dziwne.

49. Nie czuję się dobrze i nie umiem dobrze chodzić na obcasach. Ubieram je tylko na większe wyjścia, na co dzień preferuję wygodne buty. 

50. Nienawidzę wesel! Strojenie się, lipna muzyka, pijani ludzie a co najgorsze głupie zabawy na oczepinach. Jeśli zdecyduję się kiedyś na ślub to wolę mieć skromne przyjęcie.



Uff, to by było na tyle. 50 przypadkowych faktów o mnie. Mam nadzieję, że nie wydam się za bardzo dziwna po tym poście ;). Jeśli macie podobne do moich fakty o sobie, to piszcie. W ogóle, jeśli ktoś z Was ma ochotę by odpowiedzieć na ten TAG, to zapraszam. To by było tyla na dziś. Pozdrawiam :)

16 cze 2014

Mężczyzna do towarzystwa - Dominika Stec

Witam. W dzisiejszym poście opowiem o książce "Mężczyzna do towarzystwa". Jest to typowo babska książka. Jak wiecie (lub nie) ja kocham kryminały ale od czasu do czasu sięgam po coś innego. Książka ta była przypadkowym trafem. Od tak, po prostu spodobał mi się tytuł a opis z tyłu wydał mi się ciekawy.

Zdjęcie pochodzi z internetu.

Dominika ma 25 lat. Jest rozwódką i uczy polskiego w gimnazjum. Jej życie jest raczej nudne. Nic szczególnego się w nim nie dzieje, aż do pewnego dnia. Kiedy szukała prezentu dla przyjaciółki wypatrzyła swój ideał faceta. Niestety dla niej był od razu skreślony, ponieważ facet był pucybutem. Od tego momentu biła się z myślami, ponieważ był taki jaki sobie wymarzyła a z drugiej strony nie miał tej pozycji społecznej jakiej by ona chciała. Po rozmowie z przyjaciółką postanowiła, że pójdzie do niego wyczyścić buty, by wybadać grunt. Kiedy w końcu to zrobiła to była nim wręcz zauroczona ale nie zgodziła się na spotkanie. Potem tego żałowała i dlatego postanowiła go znaleźć. Nie było łatwo ale udało się. Zaczęła wręcz obsesyjnie przechodzić koło jego domu i w końcu na niego wpadła. Umówili się. Wieczorem poznała niewiarygodną informacje o nim. Niestety zrobiła też z siebie idiotkę. Jednak tak to się wszystko zaczęło. Przez chęć pomocy zbliżyli się do siebie. Jednak po drodze zdarzyło się wiele dziwnych historii.

Książka typowo babska ale mimo to dosyć specyficzna. Naszą bohaterką jest polonistka Dominika. Jest to pokręcona dziewczyna, z wybujałą wyobraźnią. Właśnie z tego powodu momentami działała mi na nerwy. Jak już wiecie z mojej relacji, nasza bohaterka zauroczyła się pewnym facetem. Jednak nie podobało jej się, że jest pucybutem. Przez to ona od razu uznała, że jest niewart uwagi. Mimo to tak jej facet wpadł w oko, że zaczęła mieć na jego punkcie obsesję. Doszło do tego, że była w stanie wdrapać się na drzewo by podejrzeć co robi. Po prostu wariatka. Kiedy już go poznała, to wymyślała nie stworzone teorie kim on może być. Ja wiem, że my kobiety bywamy stuknięte ale ta babka jest walnięta ;p. Były w książce śmieszne momenty ale generalnie nie powaliła mnie. Nie sądzę żebym chciała kiedykolwiek jeszcze po nią sięgnąć. Moja ocena to 5 w skali 1-10. Nie jest ani beznadziejna, ani wybitna. Nie powiem też czy ją polecam. Sami zdecydujcie czy macie na nią ochotę.

Czytaliście "Mężczyznę do towarzystwa"? Jak Wam się podobała? Piszcie. Pozdrawiam :)

14 cze 2014

Tragedia na przełęczy Diatłowa - The Dyatlov Pass Incident (2013)

Witam. Jak widzicie po tytule, opowiem dziś o filmie "Tragedia na przełęczy Diatłowa". Do jego obejrzenia skłoniła mnie świetna opinia jednego z YTberów. Jemu bardzo się podobał, więc uznałam że przekonam się co to za film i czy faktycznie jest tak dobry. Historia opowiedziana przez naszych bohaterów zdarzyła się na prawdę i jest nie wyjaśniona do dziś. Pamiętam, że kiedyś nawet coś czytałam na ten temat. Fakt ten jeszcze bardziej skłonił mnie do obejrzenia filmu. Jakie są moje wrażenia?



W 1959 roku w Rosji doszło do tajemniczej tragedii. W nocy 2 lutego w północnej części Uralu zginęła 9cio osobowa grupa studentów. Kiedy w końcu zorientowano się, że młodzi nie wrócili z wyprawy zaczęto ich szukać. Miejsce tragedii było bardzo dziwne. Śledczy doszli do wniosku, że grupa musiała przed czymś lub przed kimś uciekać. Ciała były niekompletnie ubrane lub praktycznie nagie, co wskazuje na to, że atak nastąpił błyskawicznie. Zwłoki znaleziono w sporej odległości od obozu a część z nich znaleziono dopiero po 3 miesiącach. Niektóre z nich były okaleczone. Ludzie prowadzący śledztwo szybko zamknęli tę sprawę. Uznali, że przyczyną tragedii było działanie nieznanej siły. Do dziś nie wiadomo co tam się stało.
Pół wieku później piątka studentów ma zamiar nakręcić o tej tragedii reportaż. Grupa przyjeżdża do Rosji i ma zamiar wyruszyć śladami grupy Diatłowa. Początkowo wszystko szło dobrze. Drugiego ranka już w górach, znaleźli dziwne ślady. Wieczorem wydarzyło się coś dziwnego, co skłoniło młodych do ucieczki. Historia zatacza koło. Jednak przyczyny tragedii są bardzo zaskakujące...

Film jest ciekawy. Na pewno końcówka zaskakuje. Mamy tu zbyt ambitną osobę, która namawia innych do wyjazdu w jakieś miejsce by nakręcić materiał. Nie da się nie przyrównać go do "Blair Witch Project". Tam mamy to samo, miało być łatwo i przyjemnie a skończyło się tragicznie. Tutaj inicjatorką wyjazdu jest Holly, której ta sprawa wręcz śniła się po nocach. Dziewczyna ma na punkcie tej tragedii świra. I to ją zgubiło. Zamiast od razu zrezygnować z dalszej wędrówki, ona wolała to zbagatelizować. Nie trudno domyślić się jak to się skończyło. Film mimo, że jest ciekawy, to szału nie robi. Miał to być horror ale nie ma tam nic strasznego. Jak oceniam ten film? Ma on plus za to że jest oparty na prawdziwej historii. Jest ciekawy i dobrze się go oglądało. Tak pod koniec twórcy trochę poszaleli, co trochę mi się nie podobało. Ostatecznie daję mu 7 w skali 1-10. Według mnie jest wart obejrzenia. Dzięki niemu poczytałam trochę o sprawie Diatłowa ale i na temat innej sprawy, której nie zdradzę by nie wygadać się co stoi za atakiem na studentów (oczywiście odnośnie filmu a nie rzeczywistości). Jeszcze raz polecam.

Na koniec jak zawsze trailer:


Widzieliście ten film? Jak Wam się podobał? Piszcie. Pozdrawiam :)

10 cze 2014

Odłamek - Sebastian Fitzek

Witam. Jak widzicie po tytule, opowiem dziś o książce pt "Odłamek".



Marc przeżył niedawno traumatyczne zdarzenie. W wyniku wypadku zginęła jego żona i nie narodzone dziecko. Jemu nic się nie stało, jedynym śladem jest odłamek, który tkwi mu w karku. Pewnego dnia zaczepia go pewien facet. Okazuje się, że Marc zgłosił się do pewnego eksperymentu. Facet namawia go na rozmowę w klinice. Choć nasz bohater podchodzi do tego sceptycznie i nie jest zdecydowany na terapię, to zgadza się na rozmowę. I właśnie od tego wszystko się zaczęło. Świat wywrócił mu się do góry nogami. Okazuje się, że nic już nie jest takie jak powinno. Mark początkowo myśli, że to głupie żarty ale z każdą chwilą uświadamia sobie, że stracił swoje życie. Od tej chwili desperacko próbuje dowiedzieć się o co w tym wszystkim chodzi. W pewnym momencie uznał, że zwariował. Jednak ktoś, kto się nim bawi popełnia błąd. Po długich staraniach, mężczyzna odkrywa straszną prawdę.

Myślałam, że książka będzie bardzo ciekawa ale troszkę się zawiodłam. Historia, którą poznajemy jest na prawdę pokręcona. W jedne chwili Marc jest sobą a chwilę potem ludzie przestają go poznawać. A najlepsze, że spotkał faceta, który twierdzi, że to on jest Markiem Lucasem. Nasz bohater jest skołowany, czemu się wcale nie dziwię. Nie wie co o tym myśleć. Podejrzewa, że przez swój uraz stracił rozum. W pewnym momencie jedyną podporą jest teść, który go poznaje. Jednak on też ginie w nie wyjaśnionych okolicznościach i słuch po nim ginie. Marc nie wie co jest snem a co jawą. Mnie troszkę w pewnym momencie zaczęło to męczyć. Ciężko połapać się o co tu na prawdę chodzi i kto się pastwi nad tym facetem. Rozwiązanie zagadki znajduje się (oczywiście) na samym końcu, ale mimo jego poznania nie rozumiem sensu tej szopki. Książka ma 359 stron. Jeśli miałabym ją ocenić, to w skali 1-10 daję jej 5. Nie jest ani genialna, ani beznadzieja ale na pewno nie sięgnę po nią ponownie. Nie napiszę czy polecam, czy nie, sami oceńcie czy warto.

Czytaliście "Odłamek"? Jakie macie zdanie na temat tej książki? Piszcie. Pozdrawiam :)

8 cze 2014

Dzielnica Lakeview (2008)

Witam. Jak widzicie chwilę mnie nie było ale wracam. Wpis miał pojawić się wczoraj ale miałam problem z netem i nie miałam jak go wrzucić. Jak (mam nadzieje) zauważyliście, w weekendy możecie poczytać u mnie recenzje filmów, więc dziś też tak będzie. Jak widzicie po tytule, opowiem o filmie "Dzielnica Lakeview". Bez zbędnych opisów, zapraszam do czytania ;)



Abel jest policjantem, samotnie wychowującym dwójkę dzieci. Pewnego dnia widzi, że do domu obok wprowadza się małżeństwo. Początkowo myślał, że to para ciemnoskóra ale później okazało się, że jest to para mieszana. Jest oburzony. Wieczorem kolejnego dnia, postanawia się przywitać nowemu sąsiadowi robiąc mu mały kawał. Nie była to dla Chrisa przyjemna rozmowa. Abel dał mu odczuć, że czuje się od niego lepszy. W nocy małżeństwo odkrywa pewną rzecz, która trochę ich zaniepokoiła. Facet pyta sąsiada czy nie widział kogoś, kto kręcił się koło ich domu. Abel znów uraczył go gadką o korzeniach. Chris wie, że na pewno się nie zaprzyjaźnią. Jednak by nie robić sobie wrogów, młodzi zapraszają go na przyjęcie. Przyszedł ale był bardzo nieprzyjemny. W nocy dochodzi do kolejnego incydentu. I tak z każdym dniem jest coraz gorzej. Wpływa to na relacje między Chrisem a jego zoną, Lisą. Ciągle się kłócą, co bardzo cieszy ich sąsiada. Najgorsze jest to, że są pewni że za wszystkim stoi Abel ale nie są w stanie się przed nim skutecznie obronić. Lisa chce sprzedać dom ale mąż się uparł, że zostaną. Nie chce dać satysfakcji sąsiadowi, że wygrał. Abel jest górą ale do czasu...

Film jest raczej z tych cięższych. Poruszany jest tu  problem rasizmu. Jednak nie jest on standardowo pokazany ale jakby od drugiej strony. Zazwyczaj tego typu filmy mają "białego" bohatera, który nienawidzi innych kolorów skóry. Tutaj mamy czarnoskórego faceta, który na dodatek uważa się za Boga. Nie podoba mu się, że jego nowi sąsiedzi są parą mieszaną. Ma poczucie jakoby biali zabierają "im", czyli czarnym "ich" kobiety, zamiast wiązać się ze swoją rasą. Jest tym oburzony i wkurza go to. Sugeruje Chrisowi, że jest jakby niżej w hierarchii od niego. Dodatkowo fakt, że jest policjantem, czyli osobą która ma władzę, sprawia że czuje się bezkarny. Jak sam mówi o sobie, że jest prawem. Od śmierci żony wychowuje samotnie dwójkę dzieci, które nie mają z nim lekko. Jest tyranem, który nie uznaje sprzeciwu. Wszystko to razem wzięte sprawia, że życie młodego małżeństwa staje się piekłem. Facet pozwala sobie na o wiele za dużo. Wiecie nigdzie nie jest powiedziane, że musimy kochać swoich sąsiadów ale nawet jeśli ich nie lubimy to nie powód by kogoś gnębić. Nasz bohater jest po prostu psychiczny. Chris stara się z nim walczyć ale nie jest w stanie wygrać. Choć ostatecznie mu się to udało. Najbardziej wkurza mnie to, że Abel ma się za Boga ale sam nie jest wzorem cnót. Nie lubię takich ludzi. Powiem Wam, że sama końcówka filmu też jest symboliczna i nawiązuje do poczucia boskości naszego bohatera. Film jest ciekawy i podobał mi się. Aktorzy, którzy wcielili się w główne role, czyli Patrick Wilson i Samuel L. Jackson, są świetni. Film wywołuje skrajne emocje. Jak oceniam ten film? Daję mu 7,5 w skali 1-10. Polecam go, bo jest wart obejrzenia.

A Wy widzieliście już ten film? Co o nim sądzicie? Piszcie. Pozdrawiam :)